Potem nagle umilk i rwnie nagle wrzasn. Czyni to na przemian i z widocznym upodobaniem. Stefan w pierwszej chwili zachwia si, jak pchnity noem, a potem rzuci si ku wyjciu. Jak najdalej od tego parszywego domu. Przebieg nawet kilka krokw, ale zaraz zwolni, spuci gow i pocz wciekle sapa. 